Harry Styles „Harry’s House”: recenzja albumu

Nieco ponad pięć lat temu Harry Styles spadła solowy debiut, którego nadejścia absolutnie nikt nie widział, zwłaszcza od faceta, który zamknął drzwi przed swoją rolą głównego łamacza serc w popowym molochu One Direction zaledwie 18 miesięcy wcześniej. „Harry Styles” był ponadczasowym, dziwnie pozbawionym gatunku albumem, który brzmiał jak popowa kolekcja z wczesnych lat 70. i jak nic innego wydanego w tym roku. Niezależnie od tego, był to hit i dał młodemu piosenkarzowi wybieg, aby mógł znaleźć swoje morskie nogi jako artysta solowy – a co ważniejsze, czystą kartę, za którą mógł podążać, co tylko chciał. Ostatecznie stał się bardziej definiującym i definitywnym albumem „Fine Line” w 2019 roku, który można uznać za jego prawdziwy debiut, zawierający ogromne single, takie jak „Watermelon Sugar” i wycieczka do hitu (jeśli pandemia jest opóźniona) który przechodzi bezpośrednio do „Domu Harry’ego”, który jest w dużej mierze kontynuacją i postępem swojego poprzednika.

Co nie znaczy, że jest bardziej podobny: „Harry’s House” jest nieco bardziej kameralny i mniej stadionowy niż jego poprzednik. Tekstowo, miejscami jest cięższy i poważniejszy – nic dziwnego po tym wszystkim, co wydarzyło się w ciągu dwóch i pół roku, odkąd “Fine Line” spadła tuż przed pandemią. W związku z tym liczba współpracujących muzyków jest również znacznie mniejsza: album został wyprodukowany i napisany wspólnie prawie w całości z długoletnimi współpracownikami Kidem Harpoonem (Jessie Ware, Shawn Mendes, Florence & the Machine) i Tylerem Johnsonem (Sam Smith, Cam ) i grali również na większości instrumentów, chociaż John Mayer i Ben Harper grają sześciostrunowe kamee.

Po energicznym początku nakrapianym rogami „Music in a Sushi Restaurant” i „Late Night Talking” w stylu lat 80., album przechodzi w luźny, niespieszny rytm, mieszając nastroje i tempa, ale nigdy nie jest zbyt zrelaksowany: Kiedy się odchylasz, piosenka, taka jak bez wysiłku, radosny główny singiel „As It Was” (który już osiągnął szczyty list przebojów w wielu krajach) przebija się jak słońce po letniej ulewie.

Piosenki są w dużej mierze o romansie i seksie, ale stają się ciemniejsze, gdy wydają się być skierowane do konkretnych osób lub sytuacji. „Daylight” jest pełen nawiązań do narkotyków, „Matilda” jest dla kogoś z niespokojną historią rodzinną, a wspaniały „Boyfriends” – którego premiera odbyła się na Coachella w zeszłym miesiącu – jest dla przyjaciela w toksycznym związku: Styles śpiewa „You love a fool kto wie, jak wejść pod skórę ”w akompaniamencie Harpera na gitarach akustycznych i jego własnych, imponująco wielościeżkowych harmoniach. Ale to też nie wszystko jest poważne: jest też wyluzowany, Timberlakeowski funk „Cinema”, Beatlesy „Grapejuice” i urocza ballada zatytułowana „Little Freak”.

Sześć i pół roku po tym, jak Harry Styles złożył swój ostatni ukłon w One Direction, można sobie wyobrazić, że spora część jego publiczności nie pamięta jego czasu z grupą, która przyniosła mu sławę. A w wieku 28 lat, już nie tak młody, zbudował sobie godną pozazdroszczenia karierę solową, której „Harry’s House” znacznie się rozwija.

Leave a Comment